Kobiety w historii a właściwie historia kobiety

Oglądałam dzisiaj film. I to on poniekąd skłonił mnie do napisania tego tekstu. Oczywiście rozmawiałam też przez telefon z Anettą i oto, co usłyszałam: „ Może jakiś zarys historyczny? Było przecież tyle wspaniałych kobiet w historii…”. Tak. Było. Choć do pewnego czasu, a właściwie nawet do XX wieku kobiet w historii było niewiele. Te które były, świeciły najczęściej wyraźnym i mocnym światłem. Płonących stosów. Bo mądre kobiety kiedyś uważano za wiedźmy i palono na stosach.

Film o którym mówię, to „Targowisko próżności”. Rzecz dzieje się w wielce romantycznych czasach, gdy kobiety noszą piękne suknie a mężczyźni to dżentelmeni kładący płaszcz w kałuży aby Dama mogła przejść przez nią suchą stopą. Ideał? Tylko tyle, że w tych czasach kobieta nie znaczyła nic. W szczególności bez mężczyzny. Albo bez majątku. Albo bez majętnego mężczyzny. No chyba, że była królową. Albo matką króla. Albo jego małżonką, czyli jednak królową…

Czy tak było zawsze? Jak wygląda historia kobiet? I dlaczego jest taka smutna? Czy to przez naszą biologię? Przez to, że fizycznie nie mamy tyle mięśni co mężczyźni a do tego mamy zdolność rodzenia dzieci. I zdolność ta określa naszą wartość?

Z jednej strony wszystkie ważne słowa, zjawiska czy uczucia są rodzaju żeńskiego. Mamy więc matkę ziemię, matkę naturę, miłość, przyjaźń, odwagę, mądrość, prawdę ale też uległość, wrażliwość, skromność. Wszystkie te słowa są rodzaju żeńskiego. Zauważyłyście? Czy one w jakiś sposób nas dookreślają, mówią o tym jakie my kobiety jesteśmy? Czy to ma znaczenie? Pewnie tak. Bo idąc do początku – człowiek stworzył język, a więc i słowa. Słowa przypisał rzeczom, zjawiskom i uczuciom. I pewnie nie bez przyczyny ww. słowa są rodzaju żeńskiego, w jakiś sposób wiązały się z tym co kobiece.

Mamy więc za sobą już początek. Słowo. Czas na historyczną rolę kobiet. Po pierwsze: płodność. Kobieta wartościowa to ta, która rodzi dużo dzieci. Zdrowych. I najlepiej synów. Od początków dziejów dziecko płci męskiej było warte więcej niż płci żeńskiej. I przez wieki nie było lepiej… No, chyba że kobieta była królową albo np. faraonką jak Kleopatra. Albo chociaż świętą. Albo dajmy na to męczennicą. Taką Joanną d’Arc. Tyle że ona nie skończyła najlepiej. Podobnie jak inne kobiety które wykazywały się jakąkolwiek mądrością albo zdolnością. A już najgorzej miały te mądrzejsze od mężczyzn (tak, tu można dostrzec czerwoną łunę nad płonącymi stosami ). I to nie tak, że byłyśmy głupsze. My nie mogłyśmy się uczy. My miałyśmy rodzić dzieci. Albo dawać ewentualnie rozkosz – zawód kurtyzany i prostytutki jest stary jak nasza historia.

I według mojej subiektywnej oceny dopiero XX wiek dał kobietom wolność. W różnych częściach świata w różnym czasie i o różnym natężeniu, ale przyniósł wolność. Wiek XIX należał do pojedynczych kobiet, jednostkowych bohaterek, do tych przebijających głową szklane sufity. One walczyły o nas i dla nas. Opowiem wam o kilku z nich. Jest to mój subiektywny wybór. Kolejność przypadkowa.

Zacznę od kobiety którą wszyscy znają. Maria Skłodowska – Curie. Ona otworzyła kobietom drzwi do świata nauki. Otrzymała dwie nagrody Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauki jako jedyna kobieta w historii. Ale czy wiecie że w 1916 r. zrobiła prawo jazdy jako jedna z pierwszych kobiet w historii?

Druga będzie z innej beczki. Coco Chanel. Pierwsza, która odniosła sukces w świecie mody. Zrewolucjonizowała damski strój tworząc ubranie wygodne i proste. Jeśli nie wyobrażasz sobie życia w gorsecie – podziękuj Coco Chanel!

Trzecia z kolei to nie jest wesoła historia. Mówię o Joannie d’Arc. Co prawda dowodziła wojskiem w wieku zaledwie 17 lat, ale ostatecznie spłonęła na stosie spalona przez Anglików. Oskarżona o występki przeciw wierze, w tym o czary, herezję i ubieranie się jak mężczyzna! Skończyła jako męczennica, czego nie polecam.

Kolejny przykład to Margaret Thatcher. Pierwsza kobieta premier. Jak ważne wydarzenie w historii to było może świadczyć fakt że dzisiaj mamy w całym polskim rządzie 1 kobietę. Słownie: jedną kobietę.

W moim subiektywnym rankingu mamy kolejną Polkę. To Michalina Wisłocka- autorka książki: „ Sztuka kochania”. Edukatorka życia seksualnego. To ona dała kobietom prawo do orgazmu czy przyjemności z seksu w ogóle. Jak było to ważne niech podkreśli fakt, że jeszcze na początku XX wieku kobiecy orgazm uznawany był za nerwicę czy histerię i leczony elektrowstrząsami.

Nie mogę nie napisać o Virginii Woolf. Pewnie obiło się Wam o uszy słynne : „kto się boi Virginii Woolf”? Ale czy wiecie, że ta angielska pisarka i feministka jako jedna z pierwszych podkreślała że kobieta powinna mieć finansową niezależność i odpowiednie wykształcenie? Według niej tylko to mogło pomóc osiągnąć kobiecie szczęście w świecie zdominowanym przez mężczyzn. O tym, że wykształcenie czy własne pieniądze są bardzo ważnymi kwestiami nie trzeba nikomu przypomina. Dzisiaj wydaje nam się to oczywiste, ale wcześniej kobiety nie mogły decydować o sobie, ani o swoich dzieciach, ani o losie tych dzieci. Nawet jeśli miały swój majątek lub pracowały, to ich pieniędzmi zarządzał mężczyzna.

„ Po co mi stopy, skoro mam skrzydła?”- to słowa Fridy Kahlo- meksykańskiej malarki. Jej sztuka to symbol walki i buntu wobec przyjętych reguł ideologii lekceważącej znaczenie i potencjał kobiety. W jej obrazach widać samotność, przemoc wobec kobiet, aborcję, dyskryminację związków jednopłciowych. Widać ciężki los kobiety. Nie tylko w Meksyku. Jej sztuka jest uniwersalna. Prace może i na trudne tematy, ale polecam je zobaczyć jeśli będziecie miały okazję. Są piękne!

Wszystkie te kobiety są znane i pewnie o nich słyszałyście nie jeden raz. Nie trzeba jednak być pisarką, malarką, noblistką czy męczennicą. Każda z nas może zrobić coś ważnego. Nie musi to być na skalę światową. Może to być działanie lokalne, może to być działanie w pewnej małej grupie, może to być działanie w jakiejś grupie zawodowej albo w jakimś szczytnym celu. Możliwości jest wiele. My stworzyłyśmy WIARĘ W KOBIECOŚĆ. To przestrzeń stworzona przez kobiety dla kobiet. Czy to nie brzmi CUDownie?!

Malala Yousafzai. Pewnie to imię i nazwisko nic Wam nie mówi, a jeśli już to bardzo niewielu z Was. To najmłodsza noblistka w historii. Otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla jako siedemnastoletnia dziewczyna. Prowadziła blog, w którym opisywała codzienną walkę dziewcząt z pogranicza afgańsko-pakistańskiego. Walkę o uzyskanie prawa do nauki przez kobiety. Przez dziewczynki. Nagrodę tą otrzymała w 2014 roku. Siedem lat temu. Przypomnę: opisała walkę o prawo do nauki dziewcząt… I tak doszłyśmy do XXI wieku.

XXI wiek. To czas PRZEBUDZENIA KOBIET. To czas stawiania siebie w centrum. Uznania własnych potrzeb za równie ważne, co potrzeby naszych dzieci, mężów i rodzin. To czas wychodzenia ze schematów trwających wieki. To czas kiedy mężczyźni stają się feministami. Bo wychowują je matki feministki. Bo mają koleżanki feministki. Bo prawa ich żon czy partnerek są dla nich równie ważne co ich własne prawa. Bo chcą lepszego życia dla swoich sióstr i córek.

Leave a Reply